20 | 05 | 2019
30 Kwi 2019 10:16 - rowerek
Narzędzia Knipexa cz2

Dzień dobry, bieżącym artykule opiszę dwa narzędzia Knipex: szczypce do opasek sprężynowych i mini [ ... ]

Ręczne narzędzia Knipexa - opisy i prezentacjeRead more...
30 Kwi 2019 09:19 - rowerek
Zaczeło się dawno temu

Zaczęło się dawno temu, w roku 2002. Z własnej inicjatywy próbowałem z złomu mosiężnego i brązu [ ... ]

Porady dom ogródRead more...
28 Lut 2019 08:16 - rowerek
Znaczenie znaków graficznych na wężach Norres

Witam
Ponieważ większa część ludzi poprawniej przyswaja dane patrząc na obrazki a nie czytając tekst, [ ... ]

Poradnik narzędziowyRead more...
06 Sie 2018 11:42 - rowerek
Zmiana dostawcy  - spraye dla geodetów

Cześć.

Nic nie trwa wieczie. Przez długi czas sprzedawaliśmy farby geodezyjne motipowskie, w bieżącym [ ... ]

Urządzenia do pomiaruRead more...

Zaczęło się dawno temu, w roku 2002. Z własnej inicjatywy próbowałem z złomu mosiężnego i brązu sprzączkę. W tym czasie nie interesowało mnie czy rodzaj jest dawny czy nie, ważna była sposób wykonywania. Pierwsze próby były nieudane, wybuchały, miały masę różnych wad. Parę razy wybuchał mi tygiel, ponieważ mosiądz gwałtownie paruje w temp mniej więcej 1060 stopni, czy jakoś tak. Nigdy nie zajmowałem się pomiarem temperatur, bo przecież w średniowieczu odlewnicy też nie mieli aparatury do pomiaru. Wszystko chciałem robić na oko, tak jak w dawnych wiekach.

 


I zbudowałem pierwotny piec, szamot i glina, taki sam lecz trochę zmodernizowany stosuję do obecnie.
Tygiel na początku szamotowy, teraz metalowy wyłożony masą ogniotrwałą, ale w szamotowym też czasem coś odlewam, tylko są wybitnie kruche t lubią się rozlecieć. Piec opalałem na początku tylko węglem drzewnym, dzisiaj koksem i węglem drzewnym, który jest bezkonkurencyjny, mimo swej ceny i szybkiego znikania.


Nadmuch elektryczny, nie mam miejsca na miech i pomocnika lub ucznia, który by cały czas pufał i dmuchał.
Odlewam ze złomu, mam go trochę zapas na parę ładnych lat. Jest to głównie mosiądz i brąz i kompletnie mi nie przeszkadza mieszanie go, z tym, że większość daję mosiądzu, bo jego mam najwięcej i chcę równomiernie go zużywać. Co do historyczności takich odlewów to mówię, że odlewam z stopów miedzi, bo tak jak w średniowieczu nikt nie kupował w Hutmenie ściśle określonego składem surowca w kąskach tak i ja dzisiaj leję, z czego popadnie.


Po pewnym czasie doskonaliłem całą technikę, ale nie chodzi o piece oporowe lub inne cuda próżniowe, lecz wciąż umiejętności. Tak aby patrząc na stop wiedział, kiedy go oczyszczać, kiedy lać, jak lać, z jaką prędkością, jak przygotowywać formy, jaka wilgotność, i takie tam inne cuda. Cała nauka trwała parę lat, i obecnie się jeszcze uczę, potrafię już odlać coraz mniejsze detale, co jest dla mnie niebywałym sukcesem. Czasem się jeszcze zdarza, że mam partię gdzie 80 procent odlewów jest do ponownego przetopienia, innymi słowy buble, a niekiedy to 100% dobre, wtedy skaczę jak dziecko i cieszę się jak maluch z lizaka. Cały czas traktuję to, jako naukę, pasję i w związku z tym nie mogę zapewnić 100% dostępność każdych moich wzorów, ale nie jest to moim celem i nie przejmuję się tym. Nowości zamieszczam na stronie http://pracowniaodlewnicza.simplesite.com/

Obecnie mało odlewam, sporadyczne raz albo dwa na rok, ale cały czas pracownia funkcjonuje.