17 | 12 | 2017
05 Gru 2017 08:54 - rowerek
Porządek w warsztacie część druga

Dzień dobry.
Wprowadziliśmy do naszej oferty regały warsztatowe - metalowe z półkami o znaczącej [ ... ]

Porady dom ogródRead more...
05 Gru 2017 08:46 - rowerek

Witam
Warunki eksploatacyjne i użytkowe węży ssawno tłoczących.
Planując zakup węża do sprężonego [ ... ]

Poradnik narzędziowyRead more...
05 Gru 2017 08:33 - rowerek
Nowe narzędzia Knipex na rok 2017 cz1

Dzień dobry
Dzisiaj dwa bardzo interesujące narzędzia Knipex, szczypce Cobra i nożyce do kabli zbrojonych [ ... ]

Ręczne narzędzia Knipexa - opisy i prezentacjeRead more...
27 Wrz 2017 08:51 - rowerek
Uszczelnienia wysokotemperaturowe

Cześć
Następnym materiałem na uszczelki i uszczelnienia są produkty na bazie włókna szklanego.

Włókna [ ... ]

Jak zrobić uszczelkęRead more...

Dzień dobry.
Wprowadziliśmy do naszej oferty regały warsztatowe - metalowe z półkami o znaczącej nośności i niedużej cenie. Dynamicznie rozwijająca się polska firma Metalkas, wdrożyła linię do produkcji regałów warsztatowych. Jak wytwarza się regały, można obejrzeć na filmiku na naszym kanale.
Firma wytwarza szeroką gamę regałów metalowych. Zostały one wyprodukowane i przeznaczone do pomieszczeń jako:

Regały do piwnicy, garażu na narzędzia i akcesoria, nakrętki, tarcze do drewna, pilarki itp.
Regały archiwalne: na dokumenty i akta.
Regały magazynowe i warsztatowe.
Regały sklepowe.

Muszę przyznać, że nie cieszą się one prawie żadnym zainteresowaniem. Choć wyglądają solidnie to chyba nie ma u nas w Wieluniu na nie zapotrzebowania. Ale to taka dygresja.

Wracając do tematu: zanim zdecydują się Państwo na zakup regału metalowego, warto zastanowić się nad ewentualną nośnością i sprecyzować jego zastosowanie. Rekomendujemy zawsze ponadmiarowe zdefiniowanie wielkości obciążenia, pozwoli to w przyszłości na szerokie zastosowanie regału.
Firma wytwarza regały w przedziałach nośności: od 40 kg do nawet 600 kg. Przeróżnych szerokościach i wysokościach. W naszym sklepie zdecydowaliśmy się na optymalizację wyboru. Biorąc pod uwagę cenę i logistykę, a także możliwość w przyszłości poszerzenia systemy składowania, wprowadzamy na stan wariant o jednej wysokości i szerokości, z nośnością 220 kg na półkę.
Pozwoli to na dowolną konfigurację regałów i zamianę półek bez konieczności przycinania lub dorabiania. Można bez problemu wkładać pojemniki warsztatowe, organizery czy skrzynki na narzędzia - https://domtechniczny24.pl/skrzynki-pojemniki-warsztatowe.html

Regały mają nowatorski sposób montażu. Nasze regały posiadają segmenty wciskane lub skręcane śrubami.

Warto wiedzieć, że regały, których udźwig na półę wynosi od 40 kg do 90 kg są skonstruowane w oparciu o półki metalowe, za to regały, których udźwig plasuje się w przedziale 90 kg – 600 kg wyposażone są wyłącznie w półki ze specjalnej płyty. Co więcej warto wiedzię, że do malowania regałów zastosowano ekologiczną farbę proszkową, co więcej do malowania niektórych produkowanych przez naszą firmę regałów stosujemy białą farbę posiadającą atest PZH pozwalający na przechowywanie żywności.

Do wszystkich regałów dokładamy instrukcję obsługi z wzmianką, że zawsze regały należy po zmontowaniu przymocować do ściany. Jest to bezwzględny wymóg, wystarczy 2 lub 4 kołki rozporowe o wielkości 10 mm i będziemy mieli pewność, że regał po obciążeniu nie przewróci się. Pamiętajmy bezpieczeństwo ponad wszystko.
Zapraszamy Tanie regały warsztatowe Dom Techniczny Wieluń.

Cześć
Opis oznaczeń kategorii zabezpieczenia kas i sejfów.
W poniższym artykule postaram się objaśnić co one symbolizują. Albo czego nie oznaczają, chodź dla potencjalnych właścicieli były by one nader istotne.

Sejfy to inaczej stalowe skrzynie, szafy służące do przetrzymywania wartościowych rzeczy i zabezpieczające przed ogniem i włamaniem.
Przeglądając ofertę kas, sejfów i szaf na broń, spotkamy się z znakami oznaczającymi klasę zabezpieczenia. Certyfikację urządzeń w Polsce wykonuje Instytut Mechaniki Precyzyjnej w Warszawie.
I tak zgodnie z normą PN EN 14450 obowiązuje dwustopniowy podział bezpieczeństwa. W zależności od odporności na włamanie przypisuje się im klasę S1 lub S2. Kasetki klas S1 i S2 są odpowiednie do składowania min. biżuterii, broni krótkiej i amunicji, waluty, czy ważnych dokumentów. W tych klasach występują z reguły lekkie sejfy meblowe i gabinetowe, czy też szafy na dokumenty niejawne oraz pojemniki i kasety . Klasy S1 i S2 zaczynają wielostopniową drabinkę poziomów bezpieczeństwa urządzeń zabezpieczenia mienia.

https://domtechniczny24.pl/szafy-na-bro%C5%84.html

Wyższe poziomy zabezpieczeń reguluje inna norma PN EN 1143-1, która klasyfikuje sejfy i inne urządzenia według 14-stopniowej skali, pod względem odporności na włamanie. Poziom bezpieczeństwa, jaki charakteryzuje dany sejf, określają wyniki specjalnych testów. Realizuje się je przy użyciu całej gamy narzędzi, wynik zaś otrzymuje się biorąc pod uwagę dwa parametry - czas trwania włamania oraz rodzaj i liczbę użytych narzędzi.

Podział na klasy bezpieczeństwa urządzeń zabezpieczenia mienia określają polskie i europejskie normy. To one określają warunki, zasady i wymagania, jakim powinny odpowiadać urządzenia. Często są kuriozalne i czytając je może nas ogarnąć fala śmiechu. Oto jeden przykład:

a) Jednym z kryteriów wyznaczającym normy dla bezpiecznych pojemników ( spełniających wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450 ) jest odporność urządzenia na ataki narzędziami w punktach SU / TP. Brzmi profesjonalnie? Oto przykłady narzędzi do włamania i ich punktacja:

Nie ma tam informacji o grubościach ścianek ani sposobie kotwienia.

b) Szafa na dokumenty niejawne lub ściśle tajne klasy 3, musi mieć między innymi: zamek odporny na manipulację przez eksperta, korzystającego z specjalistycznych narzędzi, przez okres 20 roboczogodzin. Tak tylko pytanie co to za ekspert? , który potrzebuje ponad 20 roboczogodzin żeby otworzyć zamek, i o jakie narzędzia chodzi? młotek i przecinak? Czy chodzi o ekspertów z Lock Technologies albo TOOOL? Bo ci to w kilka minut 98% zamków otwierają.

Dziwne, ale wracając|wracam} do tematu.

Właściwą klasę zabezpieczenia można wytypować opierając się na nic niemówiących nam symbolach, lub na wartość depozytu. Tak, jest jeszcze jeden parametr mówiący, że jeżeli posiadasz daną wartość - kwotę to powinieneś zabezpieczyć ją kasą o określonej klasie:

Klasa odporności na włamanie S1 do 45 tyś,
Klasa odporności na włamanie S2 do 90 tyś,
Klasa odporności na włamanie 0 do 228 tyś,
Klasa odporności na włamanie 1 do 456 tyś,
Klasa odporności na włamanie 2 do 684 tyś,
Klasa odporności na włamanie 3 do 1368 tyś,
Klasa odporności na włamanie 4 do 2280 tyś,

Wyliczenia kwot są dokonywane za pomocą wzoru jednostek obliczeniowych uwzględniających średnie dochody brutto. Tak na marginesie inne będą klasy w Polsce a inne w USA. Czyli ta sama skrytka będzie miała inną klasę w zależności kraju - dziwne? Może ale zawsze jest to jakiś parametr i na pewno nam pomoże dokonać wyboru kasy.

Są również poważne testy, głównie w wyższych klasach jak np. upadek z 9 lub 15 metrów, albo podgrzewanie sejfu przez kilkadziesiąt minut w temp. ponad 1000 stopni itd.

Nieco innym przykładem będzie szafa lub sejf do magazynowania broni. Tu mamy problem nałożenia z góry przez ustawę przymusu przechowywania broni w szafach. I tak urządzenie do składowania broni powinien posiadać minimum klasę S1. Czy słuszne czy nie, ja nie dyskutuję trzeba mieć to się kupuje im tańsze tym leprze.

Reasumując: kupując "urządzenie do przechowywania" wiemy jedynie, że w wyższej klasie będzie ono miało w wyższym stopniu skomplikowaną konstrukcję, większą liczbę wdrożonych zabezpieczeń, będzie droższe (bo badania i materiały kosztują) no i w rezultacie bardziej bezpieczne przechowywanie. Tak jak pisałem wcześniej najniższe klasy S1 i S2 to sejfy i kasy gabinetowe do przechowywania min. biżuterii, broni długiej i amunicji, pieniędzy, czy ważnych dokumentów..
W klasie zbezpieczenia I-VIII przed włamaniem produkowane są sejfy i kasy pancerne. W określonej normą klasyfikacji sejfy istnieją w I i II klasie odporności na włamanie, z kolei kasy pancerne - od II wzwyż.

To tyle.
Wiem, że zamiast odpowiedzieć na pytanie i rozwiać wątpliwości zagmatwałem temat. Ale takie są normy i nic ie poradzimy.
Pozostaje nam tylko kierować się zasadą im wyższa klasa tym lepszy sejf. Jeżeli nas stać to wybieramy wyższą klasę, pozdrawiam.

 

 

 

 

Witam.

Dużo prostych w konstrukcji artykułów zrewolucjonizowało świat. Jedną z nich jest opaska kablowa i taśma srebrzysta montażowa, ta dzięki której zbudowano Amerykę.
Jeden i drugi produkt opiszę w dzisiejszym poście.
Zacznijmy od opaski kablowej, znanej powszechnie jako trytytki lub trytki. Bardzo proste w swojej konstrukcji. Taśma zaciskowa składa się z elastycznej, ząbkowanej taśmy, z jednej strony zakończona jest zwężeniem (szpiczasta końcówka) ułatwiającym jej przewlekanie, a z drugiej główką służącą do jej blokowania. Wewnątrz główki znajduje się zapadka, podczas montażu przeskakuje po ząbkach opaski kablowej wydając specyficzne terkotanie, co zapewne sprawiło, że powszechnie nazywana jest trytytką. Trwały montaż odbywa się kiedy przewleczona taśma z ząbkami blokowana jest przez zapadkę. Ząbki mają takie pochylenie, że wsuwanie odbywa się bez trudu, a wysuwanie jest niemożliwe bez uszkodzenia opaski ( chyba że jej pomożemy podważając małym śrubokrętem zapadkę). Zmontowana opaska może być tylko bardziej zaciskana.


Dzięki dużej wytrzymałości na rozrywanie układu zapadki, trytytka gwarantuje możliwość pewnego spięcia wiązki przewodów, kabli lub innych elementów, a także mocowanie ich do elementów konstrukcyjnych. Jednak zarówno budowa opasek zaciskowych, jak też stosowane do produkcji materiały powodują, że opaski kablowe występują w bardzo dużej liczbie typów i rodzajów, jedną z ciekawych przeznaczeń są opaski do kajdankowania.

Podstawowym materiałem, z którego wytwarzane są opaski kablowe jest poliamid 6.6 znany też pod nazwą nylon 6.6. Jest to tworzywo sztuczne z jednej strony elastyczne, a z drugiej wytrzymałe na rozciąganie. Nylonowe opaski kablowe z ząbkami na wewnętrznej stronie są obecnie najpowszechniej używanymi trytkami na świecie. Wielu producentów oferuje opaski kablowe tego typu, różnią się jedynie ceną. Obniżanie wydatków łączy się z korzystaniem tanich niejednolitych granulatów lub regranulatów. Ma to wpływ na jakość opasek, niska jakość surowca to najczęściej twarde i kruche trytki. Pękają w czasie zaciskania, prawem Murphiego w najmniej oczekiwanym czasie.
Wypada zwrócić uwagę, że jak większość tworzyw sztucznych nylon 6.6 jest nieodporny na promieniowanie UV. Oznacza to, że opaski kablowe wykonane z naturalnego nylonu 6.6 nie nadają się na zewnątrz i nie mogą być wystawianena działanie światła słonecznego. Żeby zapewnić odporność trytek na promieniowanie UV do granulatu dodaje się sadzy elektrotechnicznejw odpowieniej ilości. Powoduje to zabarwienie opasek kablowych na kolor czarny. Warto zerknąć na opis czy jest tam znak odporne na UV.


I drugi produkt: Duct Tape - srebrzysta mocna taśma. W Polsce ma już swoje miejsce, natomiast w USA jest obiektem kultu. Jak powiedział Walt Kowalski (Clint Eastwood) w filmie "Gran Torino" do młodego chłopaka:
"Weź te trzy rzeczy - trochę WD-40, kombinerki (szczypce zaciskowe) i rolkę srebrnej taśmy. Każdy porządny mężczyzna da radę tym naprawić większość usterek."
Do powszechnego użytku trafiła z armii. Wymyślono ją w czasie II wojny światowej. Żołnierze chcieli taśmy do zaklejnia paczki z amunicja tak żeby była wodoodporna. Miała też być łatwa w rozdzieraniu by nie trzeba było używać noża. Bez wątpliwości jak łatwo można się domyślić pierwsza wersja była zielona zwyczajnie pod zapotrzebowanie wojska. Natomiast to co nie zmieniło się to 3 warstwowy skład. Pierwsza warstwa tworzywo, w środku siateczka z płótna i trzecia to warstwa elastycznego kleju.

Określenie DUCT TAPE powstała później gdyż na początku swojej kariery miała tylko numer kontraktowy. A nazwę wymyślili sami żołnierze. Najprawdopodobniej dla tego, że woda ścieka po niej jak po kaczce.

Żołnierze szybko odkryli, że taśma nadaje się nie tylko do uszczelniania skrzynek ale i do reperacji broni, odzieży a nawet układów wydechowych. Powszechnie była stosowana jako tymczasowy i prowizoryczny opatrunek. Po wojnie żołnierze przywieźli ją do domu i tak zaczęła się jego popularność.

Rozwijający się sektor budowlany i montażowy zybko znalazł sposób zastosowania taśmy. Sprzedawano ją jako łącznik przewodów grzewczych, klimatyzacji. I właśnie wtedy zmieniono kolor z zielonego na srebrny i zaczęto ją powszechnie nazywać DUCT TAPE lub DUCK TAPE w zależności od producenta. Dziś taśmę produkuje wiele firm w różnyh kolorach i przeznaczeniach. Na przykład Huricane Tape została zaprojektowana do zabezpieczenia szyb przed huraganowym wiatrem.
Natomiast dla wojska i branży militarnej dalej jest produkowana w wersji zielonej ale o znacznie większej wytrzymałości. Info ze strony http://domtechnika24.pl/
Natomiast NASA używa srebrnej taśmy do napraw podczas misji kosmicznych i jest obowiązkowym wyposażeniem każdego pojazdu kosmicznego. Do historii przeszło użycie jej do naprawy filtrów CO2 podczas misji APOLO 13 w 1970 roku.

Na zakończenie kubeł wody i pamiętajmy, że Taśma w wielu wypadkach jest tylko czasowym łataniem dziury, a nie ostatecznym rozwiązaniem konstrukcyjnym czy naprawczym.

Pozdrawiam

Magazynowanie narzędzi, śrub, kołków i innych używanych w zakładach nie musi być uciążliwe. Wszystko zależy od wielkości dostępnego miejsca, inwencji i odpowiednich pojemników, organizerów, pudełek i zawieszek. Aby oszczędzić czas na ciągłe poszukiwania odpowiedniego przedmiotu, warto wybrać przydatne skrzynki narzędziowe i organizery.
W naszej ofercie znajdziesz szeroką gamę produktów ułatwiających układanie, transportowanie i magazynowanie od najmniejszych do większych narzędzi i materiałów.

https://domtechniczny24.pl/skrzynki-pojemniki-warsztatowe.html

 

Skrzynki narzędziowe zaprojektowano tak, by najlepiej wykorzystać w nich miejsce. Prawidłowo przemyślany podział przegródek, pozwala na posegregowanie narzędzi stabilnie i trwale. Warto podkreślić, że dostępne w naszej ofercie skrzynki wykonane są z bardzo trwałych tworzyw. Możliwe jest więc przechowywanie w nich i przenoszenie wszystkich przydatnych narzędzi, bez obawy, że budulec nie wytrzyma obciążenia i zostanie szybko uszkodzony. Dzięki dużemu aluminiowemu uchwytowi i aluminiowym zapięciom można w nich przechowywać i bezpiecznie przenosić aż do 30 kg ładunku.

Organizery i pojemniki warsztatowe posłużą do segregacji bezpieczników, śrub, bitów, kluczy i innych drobnych elementów. Transparentne wieczka pozwolą w szybki sposób przejrzeć zawartość. Systemy przenośnych szuflad czy zawieszanych pojemników warsztatowych to dobry pomysł na zagospodarowanie ściany lub otwartych regałów. Wszystkie organizery, skrzynki i pojemniki, oprócz otwartych pojemników warsztatowych mają szczelne zamykania. Chroni to sprzęt przed wilgocią, kurzem i pyłem o który ta łatwo podczas np. szlifowania.
Skrzynki narzędziowe są bardzo przydatne, zarówno zawodowcom, jak i osobom sporadycznie wykonującym naprawy w domu lub ogrodzie.
Niedługo pojawią się bezbarwne pojemniki NUF pozbawione wewnętrznych przegródek. Pozwoli to na magazynowanie sprzętu o dużych lub nieregularnych kształtach. Przykładowo zasilacze z kablami, Dremel z wałkiem giętkim i kablem. Bo niby taki sprzęt jest mały ale zawsze mam kłopot co zrobić z przewodem.


Kasty i wiadra można wykorzystać do przenoszenia i transportu zabrudzonych lub uszkodzonych części maszyn, pomp lub innych elementów.

Dzień dobry

Piły to chyba jedne z najstarszych sprzętów obok młotka, wykorzystywane przez ludzi. Na rynku można znaleźć dość duży wybór ręcznych pił, w różnych cenach, przeróżnych kształtów i jakości. Jest taka zasada, że im więcej podobnych towarów w sklepie tym trudniej wypatrzyć stosowne narzędzie dla siebie. Profesjonalny użytkownik być może wie, czego szukać, używał już wiele pił i ma mniejsze lub większe pojęcie. Gorzej maja osoby mniej doświadczone, wybór w takim wypadku jest trudny.
Postaram się objaśnić trochę ten temat, aby prościej było podjąć decyzję. Zaznaczam że jest to tekst mało obiektywny, bo reprezentuje firmę Dom Techniczny Wieluń. Aczkolwiek te osoby, które nas znają wiedzą, że nie wciskamy kitu - toteż istniejemy nieprzerwanie od 1990 roku i cieszymy się dobrą opinią na lokalnym rynku, a jest to chyba najlepsza rekomendacja.
Ale wracając do tematu.
Warto na początek napisać, że drzewo jest surowcem, które podczas cięcia nie daje gładkiej powierzchni. Zostają na niej poprzeczne włoski, które ocierają o boczną powierzchnię piły wytwarzając opór i temperaturę. Drewno o wysokiej wilgotności pozostawia dłuższe włoski a suche mniejsze.

Piła jest narzędziem skrawającym przeznaczonym do cięcia drewna. Podczas pracy - skrawanie realizują krawędzie skrawające na końcach piły, które w dwóch równoległych liniach przecinają drewno. Aby uzyskać te linie, zęby są rozgięte na zewnątrz od brzeszczota. Jest to popularny szrank :) lub rzaz piły starzy wiedzą o co chodzi. Dzięki temu nacięcie w drewnie jest szersze niż piła, zapobiega to utknięciu piły w drewnie.
Jeżeli zęby są rozwiedzione szeroko, będzie linia cięcia będzie szersza ( zastosowanie drewno mokre ) , mały szrank - piła wytnie mniej drewna czyli mały ubytek i szybkie cięcie. Jednak w przypadku mokrego drewna piła będzie się klinować i cięcie będzie bardzo ciężkie.

Odpowierdni rzaz jest pierwszym warunkiem szybkiego cięcia.

Aby ciąć drewno szybko i efektywnie piła musi mieć jeszcze odpowiednio naostrzone zęby. Chodzi w zasadzie o odpowiedni kąt natarcia, skok zębów i geometrię ostrza. tekst ze strony http://domtechniczny24.net/

Rodzaje zębów i sposobów ostrzenia:

Zęby proste mają krawędź skrawającą równoległą do kierunku cięcia.
Zęby skośne, jak sama nazwa wskazuje wygięte pod różnym kątem.
Zęby na przemian skośne mają co najmniej 2 krawędzie skrawające ustawione na przemian pod kątem. W takich piłach dodatkowo koryguje się wierzchołek ostrza. Powstaje wtedy dodatkowa krawędź skrawająca co znacznie wydłuża żywotność pily. Takie piły są przystosowane do pracy posuwisto zwrotnej. Czyli cięcie odbywa się w dwóch kierunkach.

Typem piły na przemian skośnej jest piła progresywna z wyrzutnikiem wiórów. Taki typ ostrzy co jakiś czas wykonane specjalne nacięcia pozwalające łatwo usunąć wióry, dzięki temu nie klinują one ostrza.

Oprócz tego warto wspomnieć o podziałce zęba. Innymi słowy o ilości i wielkości zębów na jednostkę długości cal - TPI.
Mała ilość zębów 2-5 / cal do szybkiego cięcia drewna mokrego. Do uniwersalnego cięcia drewna budowlanego suchego, 9-11 TPI, dla stolarki, listwy, panele. Bardzo duża ilość do prac modelarskich 13-14 TPI.

Rodzaje pił do drewna:

Piły kabłąkowe. To piły przeznaczone do szybkiego cięcia mokrego i suchego drewna. Stosowane do prac wycinkowych w ogrodzie i lesie, do cięcia drewna opałowego. Piła składa się z kabłąka wygiętego z stalowego profilu okrągłego ( nie polecam często się łamią i wyginają ), lub z stalowego profilu owalnego. Kabłąk ma uchwyty do mocowania brzeszczota i system mimośrodowego naciągania brzeszczota. Brzeszczoty są wąskie co redukuje problem klinowania się ich podczas cięcia. Występują dwa typy brzeszczotów: do drewna mokrego z wyrzutnikiem wiórów i do drewna suchego. Ostrza w tych piłach są hartowane co znacznie przedłuża ich żywotność, ale nie można ich ostrzyć pilnikami ręcznymi.
Podstawowe długości to: 530 mm, 610 mm, 710 mm, 760 mm.

Piły ogrodowe jak sama nazwa wskazuje służą do wycinania drzew i gałęzi w ogrodzie, sadownictwie, lesie i szkółkarstwie. Piły składają się z ostrza na , którego końcu umocowana jest rączka. Rączki mają niekiedy wewnętrzny otwór do włożenia przedłużającego kila lub teleskopu. Taka konstrukcja powoduje, że możemy je używać do przycinania gałęzi znajdujących sie poza naszym zasięgiem. Piły ogrodowa mają najczęściej płaskie lub wklęsłe linie ostrza. Zęby są wysokie i bardo agresywne z odpowiednim rozwiedzeniem. Warto podczas zakupu sprawdzić czy brzeszczot jest odpowiednio sztywny. Wzorem mogą być piły G-Mam Swedeen lub Irwin. Piła ogrodowa ma precyzyjnie i sztywne ostrza redukujące tarcie podczas cięcia. Kształt zębów 3 ostrzowy, zaprojektowany z myślą o szybkim i czystym, wydajnym cięciu.

Piły płatnice to piły przeznaczone do szybkiego, zgrubnego przecinania dużych elementów z suchego drewna. Ostrze wykonane jest z jednego szerokiego kawałka sprężystej blachy. Ponieważ ruch roboczy podczas cięcia płatnicą wykonujemy od siebie muszą być one odpowiednio sztywne. Rękojeści w płatnicach są chronione i ustawione w poprzek do linii cięcia. Ponieważ w płatnice używa się głównie w stolarstwie mają one rączki z płaszczyznami ustawionymi pod katem 45 o i 90 o w stosunku do górnej krawędzi brzeszczota. Dzięki temu można je uzyć jako kątownika. Zęby są najczęściej skośne z 3 krawędziami tnącymi. Podziałka płatnic to najczęściej 7 zębów na cal - do szybkich cieć, i 11 TPI ( z angielskiego zębów na cal) do cięć dokładnych, małych, delikatnych elementów.

Piły grzbietnice, to piły podobne jak płatnice lecz krótsze i z wzmocnionym grzbietem. Piły te stosuje się do cięć dokładnych w skrzynkach uciosowych. Najczęściej do cięcia listew drewnianych, z materiałów drewnopochodnych i z tworzywa. Piły grzbietnice maja bardo drobne zęby 11-12 TPI.

Piły do otworów i cięć po łuku. Konstrukcja podobna jak płatnic. Brzeszczot jest bardzo wąski i zakończony na ostro, czymś na kształt wiertła.

Piły ręczne jak wszystkie narzędzia posiadające ostre krawędzie, mogą być niebezpieczne w użyciu, dla tego warto być skupionym i zachować zdrowy rozsądek podczas pracy.
Pozdrawiam

     Nanotechnologia jest względnie młodą dyscypliną nauki zajmującą się budowaniem i badaniem cechy struktur o rozmiarach nanometrycznych.  Rozwija się niezwykle prężnie i nie mamy pojęcia jak w przyszłości przeobrazi nasz świat i środowisko.
 
Prędzej czy później każdy z nas zetknie się z tą prekursorską dziedziną nauki. To, co o niej wiemy to tylko ogólne dane, rurki węglowe, fulereny, nanosrebro czy złoto, że mają właściwości antybakteryjne i antywirusowe.

     Tak myślę o tym srebrze, nie ukrywam sam już od ponad roku używam je, jako koloid do picia, w infekcjach typu wirusówka jelitowa i grzybica przy atopowym zapaleniu skóry.  Wyniki są takie same lub analogiczne jak przy antybiotyku, sterylizuje florę bakteryjną przewodu pokarmowego i to jest bzdura, że wybiera selektywnie organizmy chorobotwórcze. A niby tak na zdrowy rozum jak taka k...... mać tyciutka cząsteczka ma rozpoznać zagrożenie, zabija, co jej chemia daje i koniec. Nie znaczy to, że jej nie używam, tu taka krótka historia z życia wzięta. Mam 3 synów i zdarza się tak, że czasami zachorują, piszę czasami, bo odkąd zaczęliśmy się przyzwoicie odżywiać to jest to niekiedy. Dobra powracam do tematu, srebro mam w 100% sprawdzone na jelitówki, jak się coś rozpoczyna to dzieciaki nie idą do szkoły, dostają dwa male kieliszki srebra i po 12 h nie ma śladu po jelitówce. Dalej to probiotyki i kapusta kiszona, i wszystko ok. Z kolei przy grzybicy to srebro jest nieefektywne, albo mało skuteczne, mój średni ma atopowe zapalenie skóry, jak się w szkole naje syfu, a aktualnie to ciężko upilnować to od razu mu wyskakuje na skórze. Potem to już idzie lawinowo, gronkowiec i grzybica, nader typowa mieszanka. Dawałem mu srebro, efekt mizerny trochę przybladnie skóra, ale się sama nie wyleczy. A jak dłużej aplikuję to zaczyna go boleć brzuch, czyli flora jelitowa jest koszona równo. 
Następna sprawa to wyjaławianie srebrem Nano np. łazienek, tak nie do końca jestem przeświadczony. Przecież nie da się żyć w 100% czystości, bo co jak w końcu przejdziemy do środowiska gdzie będzie drobnoustrojów w cholerę? Dajmy na to przechadzka do lasu, albo tydzień pod namiotem.
Małe codzienne dawki brudu (niewielkie) pozwalają podtrzymać nasz system odpornościowy w ciągłej gotowości, to taki naturalny system szczepienia, nie potrzeba się kuć i nabijać kiebzy koncernom.

  

     Odkażanie srebrem powinno być zarezerwowane dla pomieszczeń szczególnie narażonych na wysoką koncentrację chorobotwórczych drobnoustrojów, np. oddziały zakaźne, przychodnie, fermy drobiu i bydła, lub łazienki wokół wc ( nanomax do łazienek ), dalej do dezynfekcji urządzeń pracujących w kontakcie z żywnością do zastosowań w zakładach mleczarskich, przetwórniach mięsa, owoców i warzyw. Dobrą sprawą są włókniny z srebrem używane w maskach przeciwpyłowych. Gdyż podczas wdychania powietrza, drobiny pyłów, zarodniki grzybów i pleśni osadzają się na filtrze. Jako że jest tam duża wilgotność jest to doskonałe miejsce gdzie mogą się rozwijać. I z tego powodu użytkownicy takich masek mogą chorować na zapalenia górnych dróg oddechowych, alergie. To samo dotyczy innych filtrów, np. klimatyzacja w samochodzie. Wyjściem tego kłopotu mogą być nanocząsteczki srebra zatopione w włóknach filtracyjnych, które obniżą rozwój drobnoustrojów. Analogicznie nanokoloidy miedzi i złota.
     Niebezpieczne według mnie jest używanie nanokoloidów w kosmetyce, opisywałem to wcześniej na przykładzie srebra. Wyjaławiane do przesady powierzchni skóry, która przez miliony lat przystosowywała się do prawidłowego funkcjonowania w środowisku może być niebezpieczne. To tak jak by jeść codziennie na śniadanie antybiotyk, nie o to chodzi. Spirytusem możemy odkazić ranę albo skórę wokół niej, ale powszednie picie i nacieranie całego ciała na zapas może się skończyć tragicznie, o tym nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wykorzystywanie nano filtrów UV w kremach to ryzyko wnikania cząsteczek do organizmu i ich wpływ na jego funkcje, o tym później. Analogicznie w przemyśle tekstylnym i obuwniczym. Codzienny kontakt z bielizną, ubraniami wysterylizowanymi na zero to może być fajne, bo nie cuchnie z butów albo pod pachami, czy w innych miejscach. Przypuszczalnie i zda egzamin, jeżeli takie tkaniny użyjemy w odziałach dla wcześniaków, których skóra nie jest gotowa na kontakt z środowiskiem, ale dorosłe osoby, wszak mamy naturalną ochronę. Umiar i rozsądek w wszystkim.

    Kolejny problem może być działanie na organizm i środowisko. A to ze względu na rozmiar nanocząsteczek, które mogą przenikać do dowolnych komórek w organizmie, nawet do mózgu. Zdołają, zatem teoretycznie mieć destrukcyjny wpływ na DNA, błony komórkowe, itd. Niebezpieczne dla mnie jest stwierdzenie np. KE, która w broszurach i publikacjach dotyczących nanotechnologii, domaga się badań, które miały by udowodnić i potwierdzić ich bezpieczeństwo. Czyli z założenia nie zalecają bezstronnych badań, tylko te, które mogą dowieść ich bezpieczeństwo? To jest alarmujące, komercja i kapitalizm jak wkroczy w tą dziedziną to może być analogicznie jak z GMO lub szczepionkami masę fałszerstw i oszustw. I nie będzie się liczył nabywca jego zdrowie tylko zysk i zwrot kosztów na badania. W przypadku nanotechnologii ujemnym wpływem na środowisko to na dzień bieżący bym się nie przejmował. Raz, że te cząsteczki są niestabilne i mają zdolność do łączenia się w większe cząstki i tracą przy tym swoje właściwości. A dwa że ich cena jest zawrotna i masowe wprowadzenie do środowiska nam nie grozi.
Trochę faktów:
     Nano Dni na Politechnice Warszawskiej fizycy: dr Jacek Szczytko i prof. Jacek Majewski. Mówi, że dwa badania przeprowadzone na myszach pokazały, iż wolne, niezwiązane z żadnym konkretnym produkcie nanorurki srebra mogą wywołać jedną z postaci raka, tak jak azbest.
Kolejne badanie to dodanie 3 związków chemicznych do roztworu, w którym znajdowały się nanorurki, zmieniły one strukturę powierzchni nanorurek i tym samym, zmniejszyło śmiertelność komórek skóry człowieka z 50% do kilkunastu. Czyli widzimy, że nanorurki są zabójcze w stanie niezwiązanym, dla skóry. Nie są neutralne.

Cześć

Dzisiaj temat filtrowania wody w basenie ogrodowym.
Długo się zbierałem z opisaniem tego tematu. Powód był jeden, najpierw musiałem skonstruować samoczynny filtr, zainstalować go i poczekać na wynik. Bo nie sztuką jest coś skonstruować, sztuką jest by to coś zadziałało i spełniło swoją rolę.
Ale od początku.
Od 10 lat latem kąpiemy się w naszym basenie. Basen jest dość duży, o objetości prawie 9 metrów sześciennych wody. Stoi w szklarni. Co roku borykaliśmy się z problemem czystej wody, trzeba było dodawać masę chloru w tabletkach, i co dziennie czyścić filtr. Efekty zawsze były mizerne i trzeba było przynajmniej raz w sezonie wymieniać wodę. Problemem stanowiły przede wszystkim glony, osad na dnie i duże ilości chloru, a nie chciałem, żeby dzieci moczyły się w chlorowanej wodzie. Musiałem coś z tym zrobić.
Swego czasu miałem oczko wodne i zastosowałem filtr biologiczny, który świetnie dawał sobie radę z filtrowaniem wody. Budowa była prosta, część filtracyjna, na której bakterie przekształcały organiczne części na nim. azot i gałązki wierzby, które ten azot ( oraz inne składniki) pobierały z wody poprzez rozwinięty system korzenny.

Teraz się trochę zatrzymam i podam garść informacji. Glony rozwijają się wtedy, kiedy w wodzie mają pokarm: azot, fosfor, potas i inne mikro i makro składniki. Te makro i mikroelementy są systematycznie dostarczane do wody z skóry kąpiących się i z powietrza. Jednak glony w odróżnieniu od roślin, nie mają możliwości gromadzenia minerałów. Trzeba stworzyć warunki niedoboru podstawowych minerałów, aby glony i inne mikroorganizmy nie mogły się rozwijać, lub ich rozrost został zahamowany. Tutaj z pomocą przychodzi wierzba, a właściwie jej system korzeniowy, który z wody pobiera mikro i makro elementy.

Podstawowym problemem w konstrukcji bezobsługowego filtra do basenu jest pojemność tego filtra w stosunku do objętości wody w basenie i prędkość przepływu wody.
Przyznaję, że nie miałem kompletnie wiedzy jak do tego podejść i działałem po omacku.
Założeniem moim było:
Filtr ma być estetyczny, bezobsługowy i tani w produkcji i eksploatacji.

Jako filtr posłużył mi plastikowy pojemnik na deszczówkę o pojemności 265 litrów - Woodcan kolor brązowy. Wsad to rurka karbowana bezbarwna 10mm i 20 mm i keramzyt ogrodowy.
Filtr zasila pompa obiegowa do CO o mocy 90 W. Pompa ma 3 stopnie regulacji.

Filtrowanie odbywa się z dołu do góry. Ten kierunek jest bardzo istoty, ponieważ gwarantuje samoistne osadzanie się większych cząstek na wszadzie filtracyjnym. Natomiast w odwrotnym kierunku następowało by samoistne wypłukiwanie osadu.

Woda jest zasysana z dna basenu, przez rurę PCV 50 mm. Potem pompa tłoczy ją do spodu zbiornika. Tutaj wykorzystałem gwinty wewnętrzne 1" w zbiorniku Woodcan. https://domtechniczny24.pl/z%C5%82%C4%85czki-do-w%C4%99%C5%BCy.html
Za pompą rozdzieliłem ją trójnikiem z szybkozłączkami do wody Geka. Poza tym przerobiłem zawór zwrotny 2", z którego usunąłem część sprężyny, tak aby przepływ nie był dławiony. Zawór zamontowałem na wylocie pompy. To rozwiązane jest ważne, bo w mojej konstrukcji powierzchnia wody w basenie jest niższa o około 25 centymetrów niż powierzchnia wody w filtrze. W przypadku zapowietrzenia lub braku prądu woda w filtrze opadła by i doszło by do uszkodzenia systemu korzeniowego. Tego chciałem uniknąć.

Na dno zbiornika ułożyłem 2 przecięte cegły dziurawki, a na nie dystansową kratkę z tworzywa, tak aby górny wlot był 2-3 centymetry poniżej kratki. Dodatkowo dziurawka jest ułożona tak, aby wpływająca woda tworzyła ruch wirowy wody w lewo lub prawo. Sprawia to odśrodkowe osadzanie się większych zanieczyszczeń na ściankach zbiornika.
Na plastykową kratkę ułożyłem pocięte rurki 20 mm, które zostały umieszczone w 3 warstwowych workach ogrodniczych. Worki uprzednio wymoczyłem bo okropnie śmierdziały.
Następnie warstwa pociętych rurek 10 mm. Na to wypłukany keramzyt w workach 2-3 warstwowych.


Na wierzch wycięta ogrodowa kratka z tworzywa.
Całość przyciśnięta cegłą kratówką tak, aby powierzchnia wody nie zakrywała jej w całości.
Wylot wody jest zrobiony z wentylacyjnej rury 100 mm i króćca do łączenia rur. Wysokość wylotu jest dopasowana do wysokości basenu. W moim przypadku musiałem zrobić podest z cegieł i płyty OSB. Wylot z pojemnika jest o1 cm wyżej od górnej krawędzi rurki basenu.

Dzięki temu woda wypływa bez problemu i spadając napowietrza wodę, co również jest ważne.
Otwór w zbiorniku wyciąłem o 4 cm mniejszy, czyli 6 cm. Następnie ogrzałem brzegi w około otworu, tu przydaje się opalarka Steinel z regulacja temperatury i dysza do opalarki szczelinowa. Kiedy brzegi były miękkie wcisnąłem króciec 100 mm, tak że w zbiorniku zrobił się kołnierz wywinięty do środka. Całość uszczelniłem silikonem. Po 2 dniach napełniłem wodą.

I tu zrobiłem pierwszy błąd. Bo nie miałem wcześniej przygotowanych ukorzenionych gałązek wierzby. Zanim wierzba puściła korzenie minęło około 30 dni i przez ten czas filtr nie działał tak jak powinien. Woda zrobiła się zielona i byłem załamany :(.
Następnym razem przygotuję, miesiąc przed planowanym uruchomieniem filtra stosowną ilość gałązek wierzby. Gałązki ukorzenię w wiaderku i będą czekać przygotowane do pracy :)

Zanim filtr zaczął działać, byłem zmuszony dodać chlor i wytrącić glony preparatem do klarowania. Tu wpadł mi do głowy kapitalny sposób odkurzania basenu. Bo wiadomo, że wiatr prędzej czy później naniesie pyłu, nasion, owadów i trzeba będzie to wszystko usunąć z dna basenu. Ja jak dodałem klaru to miałem masę osadu na dnie. Do systemu odkurzania wykorzystałem króciec wlotowy PCV 50 mm, do niego wcisnąłem 5-cio metrowy wąż do odkurzacza Dedra. Długość jest taka, że obejmuję całą powierzchnię basenu. Na końcu rury jest osadzona prosta szczotka do odkurzania z włosiem, usztywniona rurką z tworzywa. Odkurzanie korzysta z siły ssącej pompy tak, że bez kłopotu zasysa cały osad z dna basenu. Odkurzanie powinno się wykonywać 1-2 razy w tygodniu. Jak była niezwykle duża ilość osadu, to woda po odkurzaniu lekko zmętniała, ale na drugi dzień była już czysta.

Filtr mojej konstrukcji zaczął działać po 2 miesiącach. Myślę, że gdybym miał przygotowaną ukorzenioną wierzbę to wystarczyło by 20-30 dni na wytworzenie równowagi biologicznej w filtrze.
Teraz woda jest cały czas przezroczysta, raz na tydzień odkurzam dno.
Filtr będzie funkcjonował do jesieni, po spuszczeniu wody z basenu będę musiał go wypłukać. Skoro wkłady są w workach, nie przewiduję większych kłopotów. Na jesień napiszę jak mi poszło.
Pozdrawiam

    Technologia oczyszczania wody techniką odwróconej osmozy.


    Inspiracją do napisania tego artykułu jest obserwacja ludzi w marketach kupujących na masową skalę tanią wodę w butelkach. Z jakiej przyczyny to robią? - bo potrzebują mieć czystą wodę do picia, gotowania itd. Nie wiem czy wiedzą, ale ta woda nie pochodzi z ujęć głębinowych, tylko jest to kranówa oczyszczona przemysłowymi filtrami odwróconej osmozy i uzdatniona. Taką samą wodę można sobie zrobić samemu kupując domowy zestaw np. RO6. Jeszcze kilka lat temu takie zestawy kosztowały ponad 600 zł. Dziś ze powodu rozpowszechnienia technologii cena spadła o prawie połowę. Tak samo filtry wymienne i membrana odwróconej osmozy są już znacznie tańsze. Innymi słowy eksploatacja i wymiana filtrów nie obciąży tak naszej kieszeni.
Wracając do tematu napiszę, czym jest proces odwróconej osmozy.
Aby zrozumieć, czym ona jest trzeba cofnąć się do szkoły, a dokładnie na lekcję biologii i przerobić jeszcze raz proces osmozy naturalnej.


    Polega ona na samorzutnym wnikaniu rozpuszczalnika przez membranę półprzepuszczalną w kierunku roztworu o większym stężeniu (w przypadku, gdy układ tworzą roztwór i rozpuszczalnik lub dwa roztwory o różnym stężeniu). Ciśnienie zewnętrzne równoważące przepływ osmotyczny zwane jest ciśnieniem osmotycznym charakterystycznym dla danego roztworu. Jeśli po stronie roztworu o większym stężeniu wytworzy się ciśnienie hydrostatyczne, wyższe niż osmotyczne, rozpuszczalnik będzie przenikał z roztworu bardziej stężonego do rozcieńczonego, a więc odwrotnie niż w przypadku osmozy naturalnej. Proces ten nazywamy odwrócona osmozą (z ang. reverse osmosis). Jaka z tego korzyść? Ze względu na rosnące skażenie środowiska, w tym wody i jej ujęć mamy możliwość pozyskana wody pozbawionej zanieczyszczeń, lub znacznego ograniczenia zanieczyszczenia tej wody.
Membrana RO skutecznie ( 90-99%) usuwa min: metale ciężkie, bakterie, rtęć, ołów, kadm, stront, cyjanki, chlorki, bromki, arsen i inne. Dzieje się tak ponieważ membrana ma mikro pory o średnicy znacznie mniejszej niż wyżej wymienione cząsteczki.
Skuteczne pozyskiwanie wody to proces kilkuetapowy. Najbardziej skuteczny w domowych warunkach jest sześciostopniowy system RO6.



    Pierwszy etap filtrowania to zgrubne dwa filtry sznurkowe 25 i 10 mikronów, oraz filtr węglowy.
Koleby etap to membrana odwróconej osmozy. Jest ich pare rodzajów w praktyce najczęściej używa się tą z numerem 75. Ma ona wydajność na poziomie 75 galonów, inaczej około 280 litrów na dobę. Tu sie trochę zatrzymam. Woda po przejściu przez membranę RO jest niejako całkowicie pozbawiona minerałów a picie samej takiej wody nie jest korzystne dla naszych organizmów. Na potwierdzenie tch słów przytoczę historię pewnej osoby, która przetestowała to niejako na sobie. Wybierając się na całodniowe wycieczki rowerowe piła wodę butelkowaną o zawartości minerałów 150-300 mg/litr. Czyli taką Po RO i szybkim mineralizatorze. Osoba ta zaobserwowała, że pod koniec kilkugodzinnej jazdy miała częste skurcze. Było to efektem braku magnezu w organizmie. Kiedy przestawiła się na wodę źródlaną o wysokiej zawartości minerałów około 1500-1700 mg/litr problem zniknął. Wniosek z tego taki, że powinno się unikać wody bezpośrednio z RO i na takiej wodzie bazować. Oczywiście jedna szklanka nikogo nie zabije.
Żeby była jasność chodzi mi o picie czystej wody z RO. Jeżeli taką wodę użyjemy do zaparzenia np. ziół to wzbogacimy ją o gigantyczną ilość wartościowych składników, lub jak do tej wody wciśniemy odrobinę soku z cytryny. Kłopot ten po części rozwiązuje wkład dolomitowy.


    Mineralizator do RO to kolejny element systemu. Jest on wypełniony dolomitem i ma za zadanie wzbogacić wodę o podstawowe minerały.
Ciężko jest dokładnie napisać, jaki stopień zmineralizowania daje ten wkład, ale jest to w granicy 50-250 mg/litr. Ważne jest, aby mineralizator był ułożony w pionie.

Oto tabelka opisująca poziom zmineralizowania wody:

Klasyfikacja wód opakowanych wg stopnia mineralizacji (ogólnej zawartości składników rozpuszczonych)
Bardzo niskozmineralizowane: < 50 mg/l
niskozmineralizowane: > 50 –500 mg/l
średniozmineralizowane: > 500 –1500 mg/l
wysokozmineralizowane: > 1500 mg/l

     Jak widać woda z RO po mineralizatorze klasuje się w dolnej lub w środkowej granicy wód niskozmineralizowanych.
Jednym z dobrych rozwiązań powodujących że woda będzie mocniej zmineralizowana jest zamontowanie mineralizatora w pozycji stojącej. Wiem, że konstrukcja RO6tego nie przewiduje, jednak Pmyślmy:
Mineralizator to plastikowa rura z dolomitem, po pewnym czasie dolomit sie wypłucze i pozostanie na dnie. Natomiast na górze wytworzy sie wolna przestrzeń i woda będzie przepływać nad dolomitem. Mineralizator w orientacji pionowej umożliwi przepływ wody przez dolomit, aż do jego całkowitego wypłukania.

    Ostatnim elementem jest zbiornik buforowy. W czasie jego używania trzeba pamiętać, aby raz na 2-3 lata poddać układ i ten zbiornik dezynfekcji. Ja robię to w ten sposób, że wysuwam zużyte filtry wymienne i membranę, łącze w układ zamkniety węże, do zbiornika pierwszego kielicha dodaje chloru do dezynfekcji basenów ( wystarczy 1/10 tabletki}. Jak chlor w kielichu sie rozpuści to powoli odkręcam wodę do całkowitego napełnienia zbiornika. Czekam 1-2 godziny i wylewam wodę. Potem znowu wypełniam wodą i tak do momentu, aż z kranika będzie lecieć woda bez zapachu chloru. Czasami trzeba przemywać 5-6 razy.
Do zdezynfekowanego układu instaluję filtry, nowa osmozę i nowe filtry liniowe i gotowe.

    Nie ma, co panikować, na pewno woda z RO zapobiegnie kamienicy nerkowej, herbata, kawa, kompot czy zupa smakuje wyśmienicie. Najistotniejsze, że woda jest pozbawiona metali ciężkich a co one robią z organizmem człowieka nie musze pisać. Tak jak z każdą nowinką techniczną trzeba trochę wiedzy, czasami pokombinować i można z niej korzystać bez obaw.

Pozdrawiam

Cześć
     Wiele osób próbowało, niejedynym wyszło lepiej innym gorzej, albowiem to wbrew pozorom nie prosta sprawa. Na końcowy sukces ma wpływ sporo czynników. Jednym jest czas, jeżeli robimy to dla siebie i nikt nas nie goni to powinno się solidnie się do pracy przygotować. Mam na myśli wiedzę teoretyczną i sprzęt.
Co może sie przydać z materiałów i sprzętu:

Flizy, jeśli układamy je w środku to broń Boże nie gresowe, bo później jak będziemy potrzebowali zrobić otwór na kołek rozporowy, czy rury instalacyjne to sie zdziwimy i to bardzo mocno. Do płytek przydadzą sie listwy z tworzywa, choć mnie są obecnie tak modne, ale ja uważam, że moża nimi zamaskować to co nam nie wyjdzie. No i narożniki są bardziej bezpieczne, zwłaszcza jak mamy małe dzieci.
Klej do plytek, jest tego masa zawsze coś się znajdzie na naszą kieszeń.
Fugi, tu nie warto mieszać do wnętrz zwykłe, a na zewnątrz mrozoodporne (polecam najlepszej jakości, nie ma nic gorszego niż przeciekający balkon


Maszynka do glazury, elektryczna lub ręczna. Jeśli ręczne to proponuję Walmera, dobra Polska Firma w dobrej cenie. Jeżeli elektryczna to może być tania Dedra lub Pansam, powinno się tylko podczas zakupu sprawdzić czy tarcza diamentowa nie ma bicia. Trzeba pamiętać, że ważniejsze niż elektryczna przecinarka do płytek jest to, jaką tarczę diamentową założymy.
Akcesoria do kleju, nakolanniki, sznurek traserski, krzyżyki i kliny do płytek, młotek gumowy.
Poziomica to ważna sprawa, bez niej wszystko będzie krzywe. Miara zwijana, ołówek lub flamaster.

       Jak już wszystko mamy można zabrać się do projektowania, mam na myśli sposób rozłożenia płytek. Można je rozłożyć na sucho i przemyśleć całość kompozycji, estetyka to jedno i jakość to drugie.
- Zaczynamy od przygotowania podłoża. Jest to jeden z podstawowych elementów. Odmiennie będziemy robić w wypadku nowej posadzki (nowe tynki i wylewki muszą być związane, minimum 3-4 tygodnie w temperaturze pokojowej) a inaczej w przypadku starej. Poziomicą lub łatą sprawdzamy poziom, niwelujemy wszelkie wystające kawałki betonu, starego kleju, farby, gipsu. Czasem trzeba popracować przecinakiem i młotkiem, na koniec wszystko odkurzyć i tu uwaga panowie - odkurzacz przemysłowy jest bardziej efektywny niż domowy. Na równą podłogę i scianę nakładamy grunt, lub jeśli powierzchnia jest mocno nierówna to wylewkę samopoziomująca. Zachować czasy schnięcia!!!!
Krótko mówiąc podłoże musi być równe i dobrze związane.
- Następnie przystępujemy do właściwego projektowania, mam na myśli sposób rozłożenia płytek. Jeszcze raz układamy je na sucho, z uwzględnieniem szerokości fug. Na ściany ciężko jest ułożyć płytki na sucho :) trzeba wykorzystać sznurek traserski z farbką lub miarę, poziomica, łata aluminiowa i ołówek. Estetyka to jedno i jakość to drugie.
- Rozpoczynamy układanie glazury. W pierwszej kolejności mieszamy zaprawę klejową, mechanicznie lub ręcznie. Zalecam mieszanie mechaniczne, pamiętamy najpierw woda potem sucha zaprawa, poczekać i mieszać. Ilość zaprawy dostosować do tępa układania płytek. Klej kładziemy na podłożu za pomocą kielni i rozprowadzamy go pacą zębatą, 8mm, 10mm, 12mm, w zależności od wielkości płytek i nierówności podłoża. Na klej kładziemy płytkę, którą dodatkowo dociskamy i obijamy na całej powierzchni gumowym młotkiem. Zabezpieczamy krzyżykiem narożniki i sprawdzamy poziomicą czy powierzchnia jest równa. Czasami się zdarza, że płytki są nierówne, wtedy trzeba odpowiednio manewrować krzyżykami dystansowymi. Jeśli (kleju jest|zaprawy nałożymy} za dużo (płytka jest za wysoko) lub za mało (płytka jest niżej niż pozostałe), należy ją oderwać i skorygować ilość kleju. Najlepiej zeskrobać szpachelką klej i nałożyć na nowo. Paca zębata rozprowadza zawsze tyle samo kleju, trzymając ją pod odpowiednim kątem można nałożyć mniej lub więcej kleju. Po nałożeniu pierwszego rzędu płytek, ostrożnie usuwamy klej z fug i mokrą gąbką czyścimy powierzchnię z kleju. Są takie kleje, które jak wyschną to nie można ich usunąć inaczej jak tylko środkami chemicznymi na bazie kwasu. Opis ze strony http://wiertlogres.pl/
Ostatnie lub pierwsze płytki, zależnie od kompozycji trzeba przyciąć, pamiętając o dylatacjii odstępach od ściany. Najwięcej kłopotu przysparzają powierzchnie nieregularne lub rury i puszki elektryczne. Bezbłędnie spisuje sie tutaj otwornica diamentowa - do gresu, lub otwornica do płytek. Linie nieregularne obrabiamy techniką kombinowaną: najpierw narożniki wiertłem do płytek a następnie nacinamy tarczą diamentową lub nacinamy rysikiem i wyłamujemy szczypcami do płytek. Na rynku pojawiły się sie profesjonalne urządzenia do cięcia linii nieregularnych, ale nie są one polecane dla amatorów (ze względu na cenę). Nierówne powierzchnie gładzimy osełką lub tarczą diamentową.
- Po 24 godzinach, od nałożenia ostatniej płytki przystępujemy do fugowania. Czyli wypełnieniu szczelin masą o odpowiednim kolorze. Zaprawę do fugowania nakładamy na powierzchnię w zasięgu ręki nie większą niż 1m kw. Rozprowadzamy gumową pacą, skośnie do fug tak długo aż masa zapełni wszystkie szpary. I myjemy powierzchnie płytek mokrą gąbką, nacinaną lub gładką. Po kilku godzinach można ostatecznie wymyć podłogę mopem i przystąpić do wykańczania, listami przypodłogowymi lub narożnikami.
Powodzenia

Dzień dobry
Proponujemy Państwu elementy i akcesoria do bram przesuwnych: wózki do bram w różnych konfiguracjach i wymiarach, rolki prowadzące i najazdowe, gniazda najazdowe, mocowania profili, listwy zębate, zamki hakowe z puszkami do montażu, zaślepki do profili. Niektóre z nich postaram się nieco opisać.
       Wózki do bram produkowane są do różnych rodzajów profili. Przy zakupie trzeba o tym pamiętać. Profile są produkowane; 50x50mm, 60x60mm, 70x70mm, oraz profil do bram 80x80mm czy profil do bram 100x90.
Wózki zrobione są z dobrej jakości łożysk i odpowiedniej gatunkowej stali. Dzięki temu mamy gwarancję ich wieloletniego i bezawaryjnego funkcjonowania. Dostępne wózki bramowe są ocynkowane, a dzięki temu zabezpieczone przed korozją. Wózki do bram występują w wersjach 2 rolkowych, 3 rolkowych, 5, 8 lub 10 rolkowych, wszystkie osadone na łożyskach.

       Użyte rolki produkowane są z tworzywa lub stali. Dodam tylko, że rolki występują również osobno. W wersji walcowej lub z wcięciami pod linę, rurkę lub na szynę. Na skutek tego mogą być użyte w budowie elementów podwieszanych, bram oraz drzwi podwieszanych z wykorzystaniem szyny lub liny. Rolka plastikowa pozioma w wózku sprawuje rolę rolki prowadzącej, natomiast rolki stalowe to rolki nośne. Rolka tworzywowa posiada ścieralność większą o 30% niż rolka metalowa. Dodać trzeba, że precyzyjne wykonanie poszczególnych detali i ich precyzyjny montaż ma wpływ na cichą pracę wózka w szynie nośnej bramy, oraz gwarancję że nie będzie się odchylać od jej osi.

       Podstawa wózka jezdnego posiada 4 otwory podłużne, które umożliwiają regulacje położenia. Montaż wózka odbywa się przez trwałe przymocowanie - spawanie wózka do konstrukcji metalowej bądź dokręcenie śrubami. Jest to uwarunkowane rodzajem wózka. Dostępne typy wózków bramowych: stałe, z regulacja wysokości, wahliwy, wahliwy regulowany oraz z płaskownikiem.
Następnym produktem są zaślepki do profili. Wykonane są z wysokiej jakości tworzywa.
Zatyczki występują jako:
Zatyczki do profili okrągłych.
Zaślepki do profili kwadratowych.
Zatyczki do profili prostokątnych.

https://domtechniczny24.pl/za%C5%9Blepki-do-profili.html


Bramy, profile bramowe, jak i inne elementy wykorzystywane w budownictwie ( ogrodzenia, konstrukcje nośne), narażone są na działanie korozji. Stanowią one idealne zabezpieczanie. Montowane są do wewnątrz profilu, dopasowują się poprzez rozpieranie bocznych cienkich blaszek. Wykonane są z polietylenu w kolorze czarnym. Zatyczki odporne są na warunki atmosferyczne, promienie UV, oraz mróz.


       Następny produkt to rolki tworzywowe do bram (prowadzące). Wykorzystywane są, jako rolka podporowa, prowadząca bramę przesuwną. Stabilizują bramę w pionie. Rolki tworzywowe do bram (prowadzące) charakteryzują się bardzo niskim oporem toczenia są przez to trwałe i ciche. Rolki tworzywowe do bram (prowadzące) są odporne na pęknięcia, posiadają wysoką odporność mechaniczną oraz odporne są na ścieranie. Mogą pracować w temperaturach od -20 do 80°C.

 

      I ostatnia pozycja to gniazdo najazdowe. Wytworzone z tłoczonej solidnej blachy. Charakteryzuje się dokładnym wykonaniem. Są dodatkowo ocynkowane, tak jak wszystkie inne stalowe elementy do bram. Gniazda najazdowe stosowne wraz z rolką najazdową powoduje precyzyjny i ctabilny podjazd bramy do słupka wieńczącego. Dzięki zastosowaniu gumowego odbojnika dojazd bramy do gniazda jest zabezpieczony przed uderzeniem.

Witam

Tak wygląda piec po stosowaniu sadpalu. 

Opalany miałem i dopalany drewnem, ustawiona temperatura na kotle 46 stopni. Te zdjęcia robilem po całym dniu palenia drewnwm z dodatkiem sadpalu.

Widoczny błekitno zielony kolor to nie photoschop, tak wygląda to naprawdę, zero smoły. Na ściankach pieca widać jak osad się łuszczy i odpada.

W wyczystce to wygląda inaczej jest tam nieznaczny suchy osad, który łatwo wyczyścić wyciorem.

Do kupienia w naszym sklepie https://domtechniczny24.pl/sadpal-katalizator-worek-1kg.html

Witam
       Bieżący post będzie dotyczył agregatów prądotwórczych i istotnej wiedzy, jaka będzie nam potrzebna w trakcie zakupu takiego urządzenia.
Nie będę opisywał, z czego montuje się agregat i cytował technicznych parametrów i rozwiązań stosowanych w agregatach. Są to informacje zbędne dla potencjalnego nabywcy.
Z doświadczenia wiem, że najważniejsza sprawą to solidna marka, jeżeli pojawi się nazwa: Endress, Kippor, Honda, Vanguard, Mitsubishi, Hatz, Pezal, to możemy być pewni, że wytwórca zastosował wysokiej klasy silniki i prądnice w takim agregacie. Ponadto mamy pewność, że obsługa serwisowa, gwarancyjna i co najważniejsze pogwarancyjna będzie stała na wysokim poziomie. Odradzam zakup agregatów niskiej jakości ( tanich do granic rozsądku) i nieznanych marek, bo może się okazać, że po 1-2 krotnym użyciu przeleżą okres gwarancyjny i zgodnie z prawem Murphiego popsują się tydzień po gwarancji, naprawa może być wówczas nieopłacalna lub niewykonalna.
Mając pełne przekonanie, co, do jakości, następnym krokiem będzie określenie, jakie odbiorniki będzie zasilać nasz agregat prądotwórczy. I tu aby się za bardzo nie rozpisywać pogrupuję odbiorniki na :
-niewymagające „dobrego prądu” czyli wiertarki, szlifierki, hydrofory, żarówki, silniki bez sterowników elektronicznych.
-wymagające „dobrego prądu”, a więc kasy fiskalne, lodówki, piece ze sterownikami elektronicznymi, oświetlenie z starterami elektronicznymi, zasadniczo wszystkie te, które są zintegrowane z różnego rodzaju elektroniką.

agregat prądotwórczy kipor
W przypadku pierwszej grupy wystarczy nam normalny tańszy agregat prądotwórczy pozbawiony systemów automatycznej stabilizacji napięcia tzw. AVR. Takie agregaty wykorzystuje się głównie w stolarniach gdzie ze względu na częste przeciążenia systemy AVR mogą ulec przepaleniu i nie są wskazane, dotyczy silnikow trójfazowych. Do tej grupy zaliczamy agregat trójfazowy PGG5000D3, PGG7000D3.
       Druga grupa obejmuje agregaty jedno lub trójfazowe standardowo wyposażone w system automatycznej stabilizacji prądu AVR np.: agregat prądotwórczy KGE6500C, KDE12EA, KDE7500STA0. Oraz agregaty inwertorowe , wytwarzające prąd najwyższej jakości, dzięki temu możliwe jest podłączanie nawet w największym stopniu wrażliwych na zmiany napięcia urządzeń, zaliczamy do nich agregat IG3000E, IG2000, IG1000.
       Kolejną ważną kwestią jest planowany pobór mocy. Z praktyki wynika, że zapotrzebowanie na energię jest zawsze większe niż wymienia na tabliczce znamionowej producent. Stąd wybieramy agregat, który ma minimum 20 procent więcej mocy niż będziemy potrzebować dla odbiorników rezystancyjnych i liniowych( czyli sprzęt komputerowy, zamrażarki i TV, oświetlenie, grzałki elektryczne, falowniki zasilacze UPS). I agregat o mocy 2-3 krotnie większej dla odbiorników indukcyjnych ( silniki elektryczne, wiertarki stołowe, prasy, frezarki) szczególnie w przypadku odbiorników trójfazowych. W przypadku niektórych urządzeń z silnikami używa się tzw. łagodne starty, które znacznie obniżają pobór prądu przy rozruchu.
Tu się trochę zatrzymam i opisze nieco więcej o agregatach 3-fazowych. Można z nich pobierać prąd jednofazowy, ale nie więcej niż 60% mocy nominalnej agregatu. W przypadku silników złączonych w gwiazdę zapotrzebowanie będzie 3 razy większe niż na tabliczce znamionowej. W przypadku silników połączonych w trójkąt pobór będzie 9 razy większe niż na tabliczce ( dlatego stosuje się włączniki gwiazda trójkąt} chyba, że silnik będzie miał miękki start to wtedy 3 razy większe. W przypadku silników z falownikami pobór będzie 50% większy. Elektronarzędzia z małymi silnikami (silniki komutatorowe) potrzebują 20 % więcej mocy.
Inną grupą agregatów są te przystosowane do zasilania spawarek, w takim przypadku odradzamy zakup bez wnikliwej uprzedniej konsultacji. Lub wybór agregatu zintegrowanego ze spawarką.

Agregaty prądotwórcze W Wieluniu - https://domtechniczny24.pl/agregaty-pr%C4%85dotw%C3%B3rcze.html


Następna sprawa to spalanie, warto sobie zobaczyć w instrukcji, jaka jest to wartość dla przykładu podam:
Agregat prądotwórczy IG2000 moc maksymalna 2000W zużywa 1,75 litra benzyny na 1 godzinę.
Agregat prądotwórczy IG2600 moc maksymalna 2600W zużywa 1,63 litra benzyny na 1 godzinę.
Agregat prądotwórczy KDE3500 moc max. 3200W zużywa 1,39 litra ON na godzinę
Agregat prądotwórczy KDE16EA moc max. 13000W zużywa 4,89 litra ON na godzinę.

     Witam, pierwszy artykuł o Sadpalu napisałem kilka lat temu, teraz postaram się rozwinąć zagadnienie.
Lato się kończy i wielu z nas zaczyna myśleć o przyszłych chłodach. Ci którzy mają mieszkania ogrzewane gazem, olejem lub są podłączeni do sieci ciepłowniczej nie mają kłopotu. Lecz ze względu na nadal wysokie wydatki takiego komfortowego ogrzewania znaczna część społeczeństwa nadal opala swoje domy w tradycyjny sposób: węgiel, miał czy drewno, pelety.
W sezonie jesiennym palimy sporadycznie i do tego celu większość z nas stosuje drewno. Niby fajna sprawa ale po kilku dniach palenia na ściankach jest masę sadzy i trzeba często czyścić skrobać itd. Dzieje się tak gdyż drewno jest mokre i w czasie spalania wytwarza się dużo związków smolistych, sadzy, i żywic. Wszystkie te związki niezmiernie łatwo osiadają na ściankach pieca, a skoro jest w dynie masę pary wodnej to dołączają do tego kwasy i w efekcie o wiele gorsze spalanie. Na marginesie dodam, że opisany poniżej Sadpal jest w znacznej części uzdrowić tą sytuację.
     Gorsze spalanie jest wynikiem tego, że znaczna część energii musi być zużyta na osuszenie drewna, natomiast powstała para wodna obniża w dodatku temperaturę spalania i w rezultacie mamy to co opisałem wcześniej. Czemu więc stosujemy drewno. Pierwsza sprawa to cena, wielu z nas pali drewnem z odzysku, część kupuje tanie drewno z odzysku: palety, stare budowy czy rozbiórki. Druga to, że drewno jest paliwem odnawialnym (w odróżnieniu od węgla), jeżeli w Polsce od lat nie zmienia się przestrzeń zalesienia przy jednoczesnym spalaniu drewna to znaczy, że jest to paliwo nie powodujące przyrostu CO2 w środowisku. Kolejna sprawa to popiół, ja swój wysypuję na ogródek jest doskonałym nawozem, natomiast popiół z węgla już nie.
Teraz trochę technicznie o Sadpalu, który jest doskonałym katalizatorem spalania sady.


     Sadpal to mieszanina soli nieorganicznych, które w temperaturze powyżej 340 o C działa jako katalizator – dopala sadze, tlenk węgla, koksiku. Składniki „Sadpalu” i „Sadpalu II” zaczynają być aktywne od 340 – 650 o C i powyżej tych temperatur realizując dopalanie sadzy w ogniu, jak i dopalanie sadzy w złogach żużlowych, na ściankach pieca. Związki, które uwalniają się z „Sadpalu” w temp. 340 – 650 o C nie zostały stwierdzone w trakcie badań w spalinach wychodzących bezpośrednio z komina, jak i na wysokości czopucha. Świadczy to, że w pełni wchodzą w reakcję ze spalinami w okolicy płomienia – komory spalania. Część substratów wchodzi w reakcję bieżącą spalin, jdruga porcja jest związana przez podłoże wchodząc w skład żużlu. Pozostająca ilość składników jest sklejona przez osady na ściankach komory spalania i płomiennikach – tu dopala się sadza a wraz z nią benzopiren. Penetruje i spulchnia złogi doprowadzając do oczyszczenia ścianek komory i płomienników.
Katalizator co najważniejsze, nie wywołuje korozji stalowych elementów pieca – kotła, a wręcz przedłuża żywotność wskazanych elementów poprzez oczyszczenie powierzchni. Pod złogami występuje korozja niskotemperaturowa bardzo agresywna, brak złogów to brak korozji niskotemperaturowej. Ten wniosek wytwórczy Sadpalu mogę potwierdzić sam, bo przez lata dodaję Sadpal i nie zauważułem żadnych oznak korozji wewnątrz pieca.
     Stosowanie „Sadpalu” zmniejsza zużycie paliwa o 15 – 20% na skutek całkowitego lub prawie całkowitego spalania węgla, drewna, sadzy, tlenku węgla, koksiku oraz poprawy współczynnika przepływu ciepła poprzez czyste ścianki komory spalania. O tyle zmniejsza się emisja innych szkodliwych związków powstających w wyniku spalania. W obecności Sadpalu całkowicie dopalają się WWA typu 3,4 benzopirenu – czynnik rakotwórczy.

     Dzień dobry dzisiaj temat z korzeniami w czasach komuny. Nie każdy czytający będzie pamiętać, co to.
Udało mi się w końcu pociąć stary, skorodowany nasz komin. Rodziciele wiele lat temu zbudowali cieplarnię, taki za komuny był przykaz: na terenie rolniczym nie można było zbudować jedynie domu z trawniczkiem i kwiatami. Należało postawić jeszcze jakiś obiekt gospodarczy związany z rolnictwem czy ogrodnictwem. Miał to być rzecz jasna budynek nie folia na pomidory. I tak rozpoczęła się historia moich rodziców z ogrodnictwem. Postawili szklarnię, kotłownię i wiadomo jak kotłownia to komin. Obecnie to jak coś wznosimy to najpierw jest projekt, pozwolenie i tak dalej a później kasa i materiały. Za komuny i tu trochę historii droga młodzieży nie było takiego schematu. Komin w planach miał być murowany, ale ojciec nie zdobył przydziału cegły, ta co była starczyła ledwie na dom. Ale kombinowanie to podstawa, więc jak zaczęli budować ciepłociąg w naszej okolicy to zorganizowało się trochę rur średnicy 400 mm. Stalowych oczywiście, po przyspawaniu kołnierzy można było skręcić komin. Odcinki przykręcone zostały śrubami. I tak komin stał sobie i rdzewiał przez wiele lat. Ale wszystko się kiedyś kończy.

    Rdza zżarła spód tak, że nie było już w paru miejscach w ogóle stali. Trzeba było, więc komin rozebrać, bo bałem się że jak mocniej zawieje to runie. Rozebrać chciałem chociaż do połowy, bo mam dołączone moje palenisko do niego. Podjechał dźwig, przecięliśmy szlifierką kątową śruby i komin poległ na ziemi.

       Dwa odcinki po 2,5 metra, grubość różnie, od około 15 milimetrów do 10 mm. Wszakże w niektórych miejscach było 10 mm stali i z 10 -15 mm rdzy. To dawało razem ponad 20mm. Przecinarka plazmowa Telwin ma rożne bajery i podaną maksymalną grubość cięcia 20 mm. I jest to parametr jak najbardziej prawidłowy, można nią ciąć takie grubości. Ale jak się przekonałem przy największym amperażu potrafi się nagrzać i wyłączyć. Z tego powodu powinno się ją ustawić nie na słońcu tylko nieco w cieniu i zagwarantować dobre chłodzenie. Po co ma słoneczko dodatkowo podgrzewać, przecinarka plazmowa nie plażowicz na plaży.


       Część z komina postanowiłem wykorzystać pod kowadło i młot resorowy.  Ale trzeba to wszystko pociąć, więc zebrałem się pewnego przepięknego dnia, a słonko wtedy jeszcze tak wspaniale świeciło. Ubrałem ciuchy robocze, maska przeciw pyłowa na twarz ( bo mam alergię) i do roboty.  Na początku chciałem ciąć szlifierką kątową, ale taka ciężka rura leżąca na ziemi sprawiłaby mi kłopot. Na pewno prędzej czy później tarcza do cięcia by się zakleszczyła.  Rura waży masę i to był szkopuł. Więc pozostała mi przecinarka plazmowa. Moją plazmówkę mam od 2 lat i choć sporo mnie kosztowała to nie używałem jej za często. Raz wyciąłem z blachy nierdzewnej krążki do grilla innym razem podcinałem regały.  Aby przecinarka plazmowa poprawnie działała trzeba zapewnić jej sprężone powietrze i to dużo powietrza, bo jak będzie za mało lub nie będzie odpowiedniego ciśnienia to zaraz dysza się przepali i nie pomoże preparat antyodpryskowy ani nic innego. Ja podaję powietrze wężem 12 mm, nie dławi on tak jak na przykład spiralne. Całość przed cięciem wyglądała tak:

     Kredą naznaczyłem miejsce cięcia, miejsce styku masy musiałem ostro przeszlifować tarczą listkową, bo było masę rdzy. Trochę się obawiałem czy plazma nie będzie szwankować z powodu rdzy, w poniektórych miejscach były nawet skorupy do 10 mm!! Ale Telwin Plasma 60HF dał sobie radę w niecałe 25 minut pociąłem wszystko. Cięcia nie były za równe, jeżeli się tnie z ręki na powierzchni takiej jak rura a do tego grubości są różne to nie ma się czego spodziewać. Wyszło jak wyszło jestem zadowolony. Dysze do plazmy się nie zabrudziły, bo co jakiś czas psikałem sprayem przeciw odpryskom Spawmix. I nawet jak się coś przyczepiło do dyszy to szczotką mosiężną wszystko wytarłem do czysta. Pocięte fragmenty leżą sobie i czekają na wykorzystanie:


Część przyspawam do dawnego komina, z 2 odcinków zrobię postumenty wypełnione betonem pod kowadło i młot resorowy. Na złom nie wywiozę trochę szkoda mi a może się na coś przyda.